Wpisy
Cudowna noc. Spałam jak dziecko.
Ha! Na budowie rozebrali dźwig. Całe niebo mam dla siebie. A na budowę ptastwo różniste wchodzi na trzecią zmianę. Ogląda, co też zostawili panowie budowlańcy, stuka dziobami w deski, wypróbowuje rusztowania. Zbiera się w grupy i nad czymś głośno debatuje lub podlatuje, to tu, to tam, parami.
Wspaniały, o jabłkowo-drożdżowym zapachu. Rano upiekę chleb wg przepisu od wmk.

Brakuje Zdzisława Ambroziaka (zm. 2004 r.), z charakterystycznym głosem i sposobem komentowania, z mnóstwem ciekawych historii i anegdotek, przekazywanych w trakcie relacji z meczy.
Djokovic i Nadal grają o puchar (jak na razie 6:2, 6:4, 3:3), a myśli co i rusz błądzą
i błądzą...
Jak się skupić? Wykorzystać moment. Moment skrzypienia butów o nawierzchnię kortu, moment odbijania piłki o kort przed serwisem ( to akurat nie trudno - Djokovic ma zwyczaj odbijania piłki nawet do 11 razy ) lub odgłos piłki w kontakcie z rakietą. Wykorzystać moment. Poczuć teraźniejszość.
A w sobotę, po powrocie ze sklepu ze śliwkami węgierkami, okazało się, że - po piątkowym szaleństwie pierogowym - zapomniałam dokupić mąkę pszenną. Z niepokojem przeszukałam szafki i znalazłam. Mąka żytnia! Więc zaczątek na zakwas już stoi i za 5 do 7 dni będę znów piekła chleb. I pierogi z węgierkami też już leżą w zamrażarce. Ciasto ma, jakby to powiedzieć... zdecydowany smak i pasuje bardziej na pierogi ruskie, z bryndzą czy z kapustą. Choć na słodko też ujdzie. A może to tylko kwestia przyzwyczajenia do mąki pszennej. W każdym bądź razie cały dinks robienia pierogów z mąki żytniej polega na tym, żeby przy zarabianiu ciasta sparzyć mąkę wrzątkiem.
Chłodniej. Wiatr, taki na sweterek, lekki deszcz. Super pogoda. Taka... morska.
Tylko, żeby mi się chciało, jak mi się nie chce. W lodówce czeka półtora kilograma śliwek, dużych, nie węgierek, które - niestety - tego roku są wyjątkowo małe. Bo wiesz, w życiu kobiety nadchodzi taki moment, kiedy wyciąga stolnicę i bierze się za lepienie domowych pierogów. Mąka unosi się w powietrzu, ciasto początkowo lepi do palców, lekko ocukrzone śliwki spływają sokiem. Zainspirowała mnie Retrospekcja, a nie ma nic lepszego zimą jak domowe pierogi ze śliwkami.
Pranie rozwieszone. Kolacja zjedzona. Wieczorna porcja leków również.
Miałam opisać wczorajsze spotkanie z wmk i nasze spacery po Wielkim Księstwie Powiśle, ale... Wystarczy, że w końcu trafiłyśmy do Retrospekcji, gdzie jest fajna atmosfera i jeszcze lepsze pierogi.
Chciałabym pisać tak jak pisałam kilkanaście lat temu.
Asioł napisała mi kiedyś, że się "rozpiszę". Tymczasem, po ostatnim roku, widzę, że jestem... No właśnie, gdzie dokładnie jestem? Czy wybiegłam w przód czy cofnęłam się? Jedno wiem na pewno. Towarzyszą mi uczucia harmonii i spokoju.
Asłowi bardzo dziękuję za pożyczenie w zeszłą sobotę "Człowieka z Wysokiego Zamku". Skończyłam czytać w zeszłą niedzielę wieczorem :) Jestem gotowa oddać w każdej chwili. I dziękuję za nasze krótkie spotkanie z ciastkiem i herbatą cytrynową. Asioł nic się nie zmienił. Tzn. zmienił, ale i nie zmienił.
Ruszyła strona znajomego Dziewczyńskiego Kolektywu Fotograficznego.
Polecać? Polecam!
- Dzień dobry, panie doktorze.
- Dzień dobry. Jak się Pani czuje?
- A dziękuję, dobrze. Jeszcze raz to samo, proszę.
- W tych samych szklankach?
- Słucham?
- W tych samych szklankach?
- W tych samych, w tych samych :DDD
- :DDD
Bilans roku ;), czekolada pitna gorzka, czekolada jogurtowa, paulanery, pizze, pogaduchy, sprawy nieważne i ważne, poważne i niepoważne. Nic się nie zmieniła :)
Pożądany: "Człowiek z Wysokiego Zamku".
Uff, a już myślałam, że "przeczytałam" się i nie wezmę książki do ręki przez jeszcze jakiś czas.
| Pn | Wt | Śr | Cz | Pt | So | Nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 |